Gdzie jest ten narodzony król żydowski?

To pytanie zadają mędrcy ze wschodu, którzy wiedzieni gwiazdą widzianą na wschodzie przybyli  do Jerozolimy do pałacu  Heroda. Nic dziwnego, że Herod, który był przecież  „urzędującym” królem

zatrwożył się,  a z nim cała Jerozolima” ( Mt. 2,3). Oto narodził się inny KRÓL ŻYDOWSKI, a mędrcy przybyli z tak daleka, by oddać Mu pokłon. Próżno jednak szukali Go w pałacach królewskich. Narodził się w stajni, w niewiele znaczącym Betlejem. Czy zagrażał władzy Heroda? Nie, nie przyszedł po to, by królować. Przyszedł,  by służyć i oddać życie za grzechy całego świata. Herod  jednak czuł się wielce zagrożony. Jednak  w pierwszej chwili robił  wrażenie, że i on chce się dowiedzieć, gdzie leży nowonarodzony król, by pójść i  oddać Jemu hołd. Zamiary były jednak  zupełnie inne. Chytre i nieszczere.  Wkrótce nie zawahał się i  wydał rozkaz zabicia ok. 2000 chłopców  do lat dwóch z okolic Betlejem, sadząc,  że tym sposobem pozbędzie się rywala.

W dorosłym życiu Jezus ciągle zachęcany był, by zostać królem. Już na samym początku Jego publicznej służby diabeł za jeden złożony mu pokłon gotów był ofiarować wszystkie królestwa świata ( Mt. 4, 8-9). Po cudownym nakarmieniu  5 tysięcy, ludzie zamyślili podejść, porwać Go i obwołać królem, ale Jezus znów uszedł z ich ręki ( J. 6, 15). Nie przyszedł tylko po to, by zapewnić ludziom dostatnie  ziemskie życie i chronić od wszelkich nieszczęść swój naród. Dlatego taki Jezus  im się  nie spodobał, taki Jezus musiał być odrzucony i stracony.  Kiedy staje przed Piłatem ten zadaję Mu pytanie: „ Czy ty jesteś król żydowski?” ( J. 18,33). Oczywiście ! Był! Jest! I Będzie!  Choć  od razu zastrzegł,  iż „Królestwo moje nie jest z tego świata ; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie królestwo moje nie jest stąd ” ( J. 18,36). Jaka reakcja tych, którym zawsze i wszędzie czynił dobro?

Na placu Piłata  ci ludzie krzyczą; „precz, precz ukrzyżuj Go!… Nie mamy króla, tylko cesarza” ( J. 19, 15).  „Wtedy pluli na jego oblicze i policzkowali go, a drudzy bili go pięściami, mówiąc: Prorokuj nam, Chrystusie, kto cię uderzył?  ( Mat 26, 67-68)

„ A żołnierze zaprowadzili go na zamek, to jest do pretorium, i zwołali cały oddział wojska.  I ubrali go w purpurę, upletli koronę cierniową i włożyli mu ją na głowę.  I poczęli go pozdrawiać: Bądź pozdrowiony, królu żydowski!  I bili go po głowie trzciną, i pluli na niego, a upadając na kolana, bili mu pokłony. A gdy go wyśmiali, zdjęli z niego purpurę i przyodziali go w jego własne szaty. I wyprowadzili go na ukrzyżowanie.  ( Mar 15, 16-20)

W końcu zawisł na krzyżu. Został zaliczony w poczet złoczyńców i razem z dwoma innymi ukrzyżowany. A napis  Jego winy  zawieszony nad krzyżem brzmiał :  „Jezus Nazareński, król żydowski” ( J. 19,19)

Minęło ponad dwa tysiące lat od tych wydarzeń i oto w „kraju nad Wisłą” 19 listopada  2016 roku w Bazylice Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach w obecności prezydenta kraju i  licznie zebranych hierarchów kościoła katolickiego  Jezus został koronowany na króla Polski!

„Pomysł intronizacji Jezusa Chrystusa pojawił się jeszcze przed drugą wojną światową. Miało to być odpowiedzią na wizję Rozalii Celakówny, której objawił się Chrystus i obiecał, że uratuje kraj przed wojną jeśli zostanie królem Polski. Choć podjęto próbę intronizacji, to ostatecznie nie doszła ona do skutku. Kolejne próby podejmowano również po wojnie. W 2006 roku grupa posłów bezskutecznie zabiegała o uznanie Zbawiciela królem. Co ciekawe, Episkopat był przeciwny tym inicjatywom. W 2008 roku uznał, że „ogłaszanie Chrystusa królem Polski jest niewłaściwe i niepotrzebne”. Jeszcze w 2012 roku podtrzymywał tę opinię.  W końcu jednak hierarchowie zmienili zdanie i  dokonali   aktu przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana.”

Aż trudno mi  skomentować ten fakt.  Ale na usta ciśnie się kilka pytań, może ktoś odpowie.

Jezus , król żydowski ma być królem Polski? Jeśli tak, to dlaczego dopiero teraz ?   Dlaczego nie wcześniej, może uniknęlibyśmy zaborów, dwóch wojen, zniewolenia komunistycznego  i innych klęsk jakie spadały i w dalszym ciągu spadają na nasz kraj!? A co z Marią – królową Polski i wszechświata? Dwuwładza? Kto będzie faktycznym królem? Inne pytanie brzmi: Czy ktoś pytał Jezusa, czy chce zostać królem Polski?  Może nie będzie chciał… Królem żydowskim nie bardzo chciał być! No i pytanie zasadnicze: dla kogo będzie królem?

Jezus może i chce panować jedynie w sercach, które mu się dobrowolnie otworzą ! Obawiam się, że wielu naszych rodaków nie będzie chciało się poddać Jego rządom, a raczej –  jak niegdyś w czasach Jezusa  odrzucą Go i  skażą na niebyt w ich własnym życiu. W końcu Jezus jako król  nie jest najwygodniejszy i niewielu będzie się z  Nim i Jego słowem liczyć  czy    przejmować, prawda? Mam taką nieśmiała propozycje: może by tak przeczytać  Konstytucję Jezusa? Może wtedy lepiej rozumielibyśmy czego od nas oczekuje, a nawet żąda? Może wtedy sarkastyczne zawołanie: „Króluj nam Chryste,”  zmieni się w prawdziwą,  szczerą  prośbę  i błaganie. Daj nam tego, Boże!